Która z kobiet pokazanych na zdjęciach powyżej jest ładniejsza? Która jako pierwsza zwraca Twoją uwagę? A której zaufasz? Powierzysz swoje pieniądze?

Kobiety ocenia się na podstawie tego, jak wyglądają. To się dzieje zawsze – niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z sędzią, prezesem firmy, posłanką, ekspertem w jakiejś dziedzinie – na początku ocenie podlega wygląd. Z taką rzeczywistością  musi się zmierzyć każda kobieta, która jest osobą publiczną, zajmuje eksponowane stanowisko – lub chce awansować.  Najlepiej sobie z tym poradzić, dbając o swój wizerunek.  A możesz to zrobić tylko wtedy, gdy będziesz świadoma tego, jak oceniony zostanie Twój wygląd.

 

PO PIERWSZE:  JAK CHCESZ, ŻEBY LUDZIE CIĘ WIDZIELI?

To podstawowe pytanie – jaki wizerunek siebie chcesz budować? Jeśli jesteś aktorką marzącą o sławie i czerwonym chodniku – powinnaś ubierać się tak, by już z daleka było Cię widać – i na pewno wiesz o tym doskonale. Jesteś artystką? Zapewne masz swoją wizję własnego stylu, nietuzinkowego i malowniczego. Ale ja swój blog adresuję przede wszystkim do osób funkcjonujących w biznesie, polityce, instytucjach zaufania publicznego. Tu strój celebrytki z czerwonego dywanu w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie – skutecznie uniemożliwia zbudowanie wizerunku osoby godnej zaufania, wiarygodnej, kompetentnej, o dużej wiedzy.  Styl „na luzaka” lub „grunge”  także nie będzie na miejscu.

 

PO DRUGIE:  WCHODZISZ W MĘSKI ŚWIAT – POSTAW NA MĘSKI STYL

Biznes, polityka, wysokie stanowiska – to wciąż przestrzeń, w której przeważają mężczyźni. Bardzo się cieszę, że chcesz to zmienić, może już to robisz.  Musisz jednak wiedzieć, że tu też zostaniesz oceniona na podstawie wyglądu – i to w ciągu pierwszej minuty spotkania.  Twoje merytoryczne kompetencje najlepiej podkreśli ubiór złożony z elementów garderoby zapożyczonych od mężczyzn. Nie dosłownie, rzecz jasna. 😉

Mężczyźni do pracy noszą marynarki – Ty też ją noś. W tych branżach jest to ubiór neutralny, codzienny i oczywisty.  Neutralną wymowę mają marynarki granatowe i ciemnoszare, latem – białe i ecru.  Czarne nadają się głównie na wieczór. Brązowe nie są polecane, kojarzą się z konserwatyzmem i brakiem wyobraźni.  Kobiety pewne siebie, szefowe, ale także te, które w danej sytuacji chcą zwrócić na siebie uwagę, mogą nakładać żakiety czerwone – każda z Pań zostanie w takim zauważona.  Do tego koszula (też pożyczona z męskiej szafy) albo gładka bluzka, spódnica ołówkowa lub trapezowa (nie za krótka, do kolan lub tuż poniżej), związane włosy – i mamy klasykę biurową, która w niczym Ci nie przeszkodzi.

I tak naprawdę o to chodzi – niech ubranie będzie tylko tłem dla Ciebie.  Biurowa klasyka  sprawia, że otaczający Cię mężczyźni nie koncentrują się na Twoim wyglądzie – tylko na tym, co mówisz. Nagle znów liczą się Twoje kompetencje, umiejętności, wiedza. Wygrywasz – bo masz szansę zaprezentować siebie tak, jak chcesz. Wykorzystaj to, świadomie.

PS. Wyrzuć ze swojej służbowej garderoby ubrania w różowym kolorze – one natychmiast skreślają wszystkie Twoje osiągnięcia i kompetencje.  Różowy to kolor małych dziewczynek i lalek Barbie – i niech tak zostanie.

PS.2. (lub PPS.)Oczywiście warto dołożyć do biurowej klasyki coś od siebie – szal, biżuterię, apaszki, wyjątkowe buty. A biurową klasykę dopasować do swojej figury, poeksperymentować z fasonami. W końcu jesteśmy kobietami! 😉 Liczy się dobry gust i umiar – kluczem jest prostota, a nie bogactwo.

 

PO TRZECIE:  WOLISZ STYL BARDZO KOBIECY? MUSISZ ZNAĆ KONSEKWENCJE.

Nie lubisz biurowej klasyki ani męskiego stylu, jesteś świetna w swojej branży, a  swoją kobiecość chcesz podkreślać na co dzień? Dekolty, długie, rozpuszczone włosy, buty na niebotycznym obcasie, krótkie spódnice, sukienki jak druga skóra. Rozumiem Cię.  To kuszące – prezentować się w pracy jako atrakcyjna kobieta. Wszak właśnie w pracy spędzamy najwięcej czasu… Musisz jednak wiedzieć, że dla Twoich szefów i współpracowników Twój wygląd będzie wówczas podstawą Twojej oceny.  Będziesz zwracać uwagę, kusić, przyciągać – i będziesz narażona na seksistowskie uwagi, niewybredne propozycje, głupie żarty.  Dobrze, jeśli skończy się tylko na tym.

Czy mi się to podoba? Nie. Sama tego doświadczyłam. Dobrze pamiętam, jak kolega podczas przerwy w zebraniu poważnego gremium powiedział mi – w obecności wielu mężczyzn – że mam ładne piersi (nałożyłam dopasowaną bluzkę).  Wstydziłam się ja – nie on.

Stawiając na bardzo kobiecy styl w pracy będziesz oceniana za Twój wygląd, a nie za to, co umiesz. Masz mniejsze szanse na awans, mniej osób będzie traktowało Cię poważnie i liczyło się z Twoim zdaniem.

To okropne. Okropne, że jesteśmy oceniane na podstawie wyglądu, a ubierając się do pracy musimy pilnować tego, by nie wyglądać zbyt atrakcyjnie – ale też by nie nałożyć dwa dni z rzędu tej samej bluzki. To okropne, że oglądając posłankę w telewizji zapamiętujemy, jak była ubrana, a nie, co mówiła. A jeśli drugi raz nałożyła tę samą sukienkę – skandal, nie dba o siebie!  Mężczyzn w ten sposób nikt nie ocenia. To przestrzeń do wielkiej zmiany, ale ta zmiana nie wydarzy się natychmiast. Dopóki do tej zmiany nie dojdzie, myślmy o tym, jak nas widzą i oceniają, kiedy idziemy na zebranie, na nagranie do telewizji, na oficjalną uroczystość. Ale za to kiedy już w swojej neutralnej granatowej marynarce zaczniemy mówić – zakasujmy wszystkich dookoła. W końcu kto, jak nie my!  😉