Jesteś żonaty/zamężna, czy jesteś singlem? Wolisz partie liberalne czy konserwatywne? Jesteś religijny czy nie? Ja nie wiem. Ty wiesz. Ale wie też – sieć. Coraz głośniej mówi się o metodzie analizy naszych śladów zostawianych w sieci, stworzonej na Uniwersytecie Stanforda przez Polaka, dr. Michała Kosińskiego. Wymyślił on, w jaki sposób zanalizować nasze lajki, komentarze, udostępnienia , czyli wszelkie aktywności na Facebooku, by na ich podstawie stworzyć (bez naszego udziału) indywidualny profil każdego użytkownika FB. I nie, to nie jest fajna zabawa.  To potężne narzędzie, które można wykorzystywać w rozmaity sposób – także w ten niebezpieczny: do manipulacji.

Zanim jednak wyjaśnię, dlaczego jest to niebezpieczne, sprawdź na stronie Uniwersytetu w Cambridge, co mówią o Tobie Twoje lajki (twórcy tej wersji zapewniają, że nie gromadzą danych zebranych podczas analizy):  https://applymagicsauce.com/demo.html

Zwróć uwagę, że nie musisz wypełniać żadnego tekstu, odpowiadać na żadne pytania – wystarczy połączenie z Twoim profilem na Facebooku.

Już? I jak wyniki – prawdziwe w znacznym stopniu?

A teraz wyobraź sobie, że jesteś właścicielem międzynarodowej korporacji, która sprzedaje luksusowe samochody. Ze swoją nową ofertą chcesz dotrzeć tylko do klientów, których stać na luksus. Kupujesz więc usługę analizy profili na FB pod kątem finansowym, korzystania z dóbr luksusowych etc. – i za jakiś czas masz swoich klientów. System jest tak zbudowany, że już dziś można nie tylko zanalizować profile, ale też do właścicieli profili wysłać spersonalizowaną ofertę zwrotną – zatem Twoją luksusową ofertę zobaczą tylko wybrani, i nikt więcej. Trafność reklamy – chyba powyżej 90 proc.

To nic groźnego, prawda? Nawet fajne.

A teraz wyobraź sobie, że jest polityk, który chce zostać prezydentem swojego kraju. Wie, że potrzebuje masowego poparcia. Zamawia analizy profili obywateli swego państwa dzięki FB (choć można oczywiście analizować inne ślady w sieci, nie muszą być zostawiane na FB). Uzyskane wyniki selekcjonuje wg oczekiwań obywateli: ci chcą mieć dostęp do broni bez zezwoleń, inni chcą zakazu sprzedaży broni; ci są za polowaniami na zwierzęta; inni są za zakazem polowań – i tak dalej. A potem każdej z tych grup wysyła swój program wyborczy z pełnym dostosowaniem postulatów do oczekiwań wyborców. Czyli ci, którzy chcą polowań – dostają informację, że ów polityk też tego chce. Ale ci, którzy nie chcą polowań, dostają informację, że ten sam polityk jest za wprowadzeniem zakazu. Wygrywa wybory? Na pewno. Przecież daje wszystkim to, czego oczekują. W kampanii oczywiście.

Czy to jest oszustwo? Sam odpowiedz na to pytanie.

Czy to jest manipulacja? Stuprocentowa.

Czy to jest odległa przyszłość, która nie należy się dziś martwić? Skąd! Jest już polityk, który w ten sposób (jeśli chodzi o narzędzia) prowadził swoją kampanię. I wygrał. To Donald Trump, prezydent USA.

Możesz o tym przeczytać tutaj: https://ceo.com.pl/czy-donald-trump-wygral-wybory-w-usa-dzieki-big-data-43326

Fatalne, prawda? Moim zdaniem również przerażające. Trochę – choć na szczęście na zupełnie inną skalę – jest podobne do dylematu Alfreda Nobla, który wynalazł dynamit. A potem zobaczył, że jego wynalazek jest używany do zabijania ludzi… Narzędzie jak zawsze jest tylko narzędziem. Reszta zależy od tego, jak je wykorzystamy. Młotek może służyć do wbijania gwoździ – albo do pozbawienia kogoś życia. Analiza profili w sieci może służyć docieraniu z właściwymi informacji do właściwych ludzi. Ale może być podstawą manipulacji na wielką skalę.

Więcej o skutkach prowadzenia analizy naszych śladów w sieci: https://mierzynskamarketing.wordpress.com/2017/01/15/czy-wiesz-ze-zyjesz-w-bance/

Ratunkiem jest nasza własna analiza tego, co jest nam podsuwane w sieci; szukanie innych źródeł informacji na własną rękę; porównywanie propozycji, które do nas docierają, z propozycjami, które dostają inni. To wymaga aktywności, krytycznego myślenia, ciągłego uczenia się. Ale moim zdaniem warto. Jeśli zdamy się tylko na to, co do nas trafia, może się okazać, że też jesteśmy narzędziem. Tylko narzędziem. W rękach największych manipulatorów świata. A jak nas wykorzystają, to będzie zależało od ich interesów, nie od naszej woli.

 

 

Fot. Robert Kędzierski