Wielki kryzys, czyli social media rządzą!

Jedynymi wygranymi tego kryzysowego, grudniowego weekendu w Polsce są social media.

Teoretycznie wiemy to od dawna: social media pełnią bardzo ważną rolę i w polityce, i w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Sprawdziliśmy to w Polsce podczas kampanii wyborczych, obserwowaliśmy podczas kryzysów w innych krajach (że wymienię choćby Majdan na Ukrainie czy bombardowanie Aleppo w Syrii).  Teraz jednak doświadczyliśmy ich wpływu na nas samych podczas ostrego kryzysu. To pod wpływem tego, co widzieliśmy w mediach społecznościowych, wychodziliśmy na ulicę, demonstrowaliśmy, kłóciliśmy się z przyjaciółmi, usuwaliśmy znajomych na Facebooku. Emocje polityczne – level hard!

Zaczęło się banalnie – od wystąpienia jednego z posłów, które nie spodobało się marszałkowi Sejmu i odsunął posła od obrad. Ta decyzja wzburzyła innych, którzy grupowo wyszli na mównicę i zablokowali ją. Potem ruszyła lawina zdarzeń. Jednak już od pierwszej chwili, od zablokowania mównicy, na sejmowej sali najistotniejsze okazały się telefony komórkowe  – posłowie patrzyli na swoich kolegów, robili zdjęcia, kręcili filmiki i natychmiast wrzucali je na swoje profile w social media – a przekaz, ich przekaz, szedł w świat. Kolejne decyzje marszałka – najpierw zakaz wstępu mediów do Sali Kolumnowej, gdzie przeniesiono obrady Sejmu, potem wprowadzenie pełnego zakazu wstępu do Sejmu dziennikarzom – sprawiły, że w reporterów przez cały weekend wcielali się posłowie opozycji. Selfie już nie wystarczało. Królowało video.

Hitem stały się relacje na żywo z zamkniętych spotkań , obrad komisji, łączenia live z salą sejmową podczas poselskich dyżurów na tej sali. Transmisja posła Sławomira Nitrasa ze spotkania marszałka Senatu z dziennikarzami osiągała chwilami oglądalność na poziomie 7,5 tysiąca widzów – była więc porównywalna z oglądalnością nieco mniej popularnych programów w ogólnopolskich telewizjach. A przecież działo się to w sobotę wieczorem, gdy większość Polaków zajmuje się zupełnie czym innym niż oglądaniem transmisji live na fanpage`u jakiegoś posła!  A jednak. Wydarzenia były na tyle emocjonujące, że warto było oglądać.

Zobacz tę relację: https://www.facebook.com/SlawomirNitras/?fref=ts

Relację live posła Marka Krząkały z posiedzenia Komisji Regulaminowej Sejmu, która odbyła się zaraz na początku konfliktu, oglądało 10 razy mniej widzów, ale – podobnie jak relacja posła Nitrasa – był to jedyny zapis tego, co się dzieje w Sejmie, dostępny dla wszystkich zainteresowanych. Masowo korzystały z niego redakcje, które tylko tak mogły dowiedzieć się, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami.

Transmisje live  Facebooka stały się  największymi wygranymi polskiego kryzysu.

Kluczowe dla dynamiki całej sytuacji okazały się jednak filmy nagrywane przez posłów, obserwatorów, uczestników demonstracji w nocy z 16 na 17 grudnia. Niektóre były transmisjami live, inne to filmiki wrzucone zaraz po nagraniu. Najbardziej wpływowe okazały się te, na których widać było policję używającą siły wobec demonstrantów po to, by odblokować wyjazd z Sejmuich wiarygodność była bowiem nie do podważenia, w przeciwieństwie do relacji ustnych. Policja szybko zdementowała krążące plotki o użyciu gazu wobec demonstrantów – ale bardzo emocjonalne filmy z nocy z 16 na 17 grudnia, pokazujące siłowe usuwanie ludzi blokujących wyjazd z Sejmu, w zestawieniu z twarzami posłów opuszczających budynek w eskortowanych samochodach; pacyfikowanie siłą mężczyzn i kobiet, by samochody mogły bezpiecznie przejechać, a nawet – co widać na filmie posłanki Kingi Gajewskiej – stawanie posłów między policją a ludźmi, fizyczne odgradzanie jednych od drugich, by nie doszło do  przemocy – to wszystko, dzięki łatwej w użyciu opcji wrzucania filmów na FB  i TT, w sobotę rano zobaczyły tysiące ludzi, nie tylko w Polsce.

Zobacz film K. Gajewskiej: https://www.facebook.com/GajewskaPlochocka/?fref=ts

Kiedy piszę ten tekst w niedzielę wieczorem, te filmy mają już oglądalność na poziomie kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy.  Do tego video z niewpuszczania posłów opozycji do Sali Kolumnowej, oraz słynne już filmiki dotyczące sytuacji między posłem Suskim a posłem Olszewskim (mają rozstrzygać, który z nich popchnął, który uderzył, a który był ofiarą) , transmisje live z przemówień ważnych postaci podczas demonstracji w Warszawie, transmisje z demonstracji w miastach w całej Polsce – to wszystko można było zobaczyć na żywo lub dosłownie chwilę później. Ponieważ wydarzenia mają ogromną dynamikę, cały czas dochodzą kolejne materiały – w momencie, gdy piszę ten tekst,  właśnie w zawrotnym tempie rośnie oglądalność video  krakowskiego reportera z pacyfikowania przez policję demonstrantów blokujących wjazd na Wawel. To wszystko oglądają nie tylko Polacy. Te filmy trafiają do zainteresowanych na całym świecie. TERAZ.

To jest świat, w którym rządzi TU I TERAZ. Świat, w którym poziom braku zaufania jest tak wysoki, a częstotliwość manipulacji tak wielka, że kluczową funkcję informacyjną zaczynają pełnić nie tradycyjne media, tylko  narzędzia, które gwarantują wiarygodność. Kiedy oglądamy transmisję na żywo, wiemy, że to przekaz 1:1. Nie ma tu żadnych cięć, montażu, a więc nie ma manipulacji. Nawet kiedy odtwarzamy transmisję po pewnym czasie, widzimy, że nie jest zmontowana – bo obserwujemy na ekranie niepotrzebne kadry, przekładanie telefonu z ręki do ręki, moment podłączania komórki do ładowarki etc. Wiemy, że to jest prawdziwe. Wiemy, że to się naprawdę działo – i że nikt nas nie oszukuje.

Bohaterom tych transmisji trudno zaprzeczyć, zdementować, poprosić o pominięcie pewnych słów – wszystko dzieje się teraz, przed ogromną publicznością. Każdy żart, wpadka, propozycja, są na bieżąco komentowane przez liczną publiczność. Transmisja live posła Nitrasa ze spotkania z dziennikarzami ma 10 tysięcy komentarzy!

Cóż, proszę państwa – social media rządzą. Zyskują ci, którzy rozumieją, w jakich warunkach pracują, i szybko uczą się jak najskuteczniej  z tych warunków korzystać.  Już od  jakiegoś czasu na rynku biznesowym „wygrywają”  te korporacje, które bardzo intensywnie korzystają z mediów społecznościowych. Po tym weekendzie „socialmediową” prawdę o dzisiejszym świecie powinni zrozumieć  też polscy politycy.

Nie ma innej drogi: chcesz coś znaczyć w życiu publicznym? Zaprzyjaźnij się z social media. Naucz się ich. Wykorzystuj je.

I pamiętaj – kluczowa jest wiarygodność. Żadnej sztuczności, żadnej manipulacji – użytkownicy social media wykryją to bardzo szybko i stracisz ich zaufanie już na zawsze.

15 najlepszych polskich filmików z życzeniami na Boże Narodzenie! Inspirująco.

To miał być poważny post z pomysłami na świąteczne życzenia w sieci. Ale kiedy zaczęłam szukać przykładów fajnych życzeń, oglądane filmiki rozbawiły mnie do tego stopnia, że rozpłynęło się moje poważne podejście do tematu. 😉 Mam nadzieję, że Ty też będziesz się bawić tak dobrze jak ja. 🙂  Radosnego oglądania!

Niezależnie od radochy, która przed Wami, parę wniosków w wersji poważnej jednak Wam napiszę.

  1. Życzenia warto składać (chyba nie muszę pisać, dlaczego nie powinieneś o nich zapomnieć na żadnym ze swoich fanpage`y?) – a najlepiej składać je w ciekawej formie. Elektroniczna kartka to punkt wyjścia – ale nie dojścia. Infografiki, zdjęcia – to oczywiste. Dziś w sieci najbardziej popularne treści to treści video, warto więc pomyśleć o własnym filmiku z życzeniami. To dobry pomysł nie tylko dla Youtuberów (dla nich to oczywisty wybór), ale również dla tak poważnych instytucji, jak urzędy, banki czy uczelnie wyższe.
  2. Zdecydowałeś się na filmik? Masz spory wybór. Zwyczajne nagranie VIP-a składającego życzenia, animacja, teledysk, lib dub, nawet krótka fabuła. Wiele zależy od Twojego nastawienia, poczucia humoru osób, które miałyby wystąpić w filmiku, wizerunku instytucji (nawet najzabawniejszy filmik powinien być spójny z wizerunkiem marki, która budujesz). Czasem wystarczy seria slajdów ze specjalną, świąteczną piosenka, jak w Alior Bank:

Ciekawe animacje też są fajną propozycją.  Moją uwagę w sieci zwróciły dwie –  Kreatywnych Maluchów:

oraz agencji interaktywnej Golden Submarine:

 

  1. Przygotowując video pamiętaj jednak, by przestrzegać kilku zasad:

– filmik nie może być zbyt długi.  Wystarczy minuta. Dwie minuty – to wg mnie maksimum, chyba że nagrywacie lib dub i chcecie „wyśpiewać całą piosenkę” (lib dub to rodzaj klipu, w którym występujące osoby poruszają wargami do odtwarzanej z playbacku piosenki).

– nagranie VIP-a składającego życzenia warto urozmaicić – zadbać o świąteczne tło, zabrać VIP-a zza biurka  i nagrać go w Mikołajowej czapce, w lesie,  podczas ubierania choinki, na spacerze z psem po zaśnieżonym parku, przy pakowaniu prezentów etc. Byle nie za biurkiem!

– świąteczne życzenia to dla osób publicznych naprawdę dobra okazja, by tzw. ocieplić wizerunek, czyli pokazać się w trochę innym wydaniu niż oficjalne. Niektórzy zdecydują się pokazać z rodziną, nawet podczas lepienia pierogów, inni nie wyobrażają sobie wrzucenia do sieci niczego, co mogłoby naruszyć ich prywatność – ale nawet tych warto poprosić, by ubrali się inaczej niż zawsze (choćby z czerwonym szalikiem), i sfilmować ich choćby przy miejskiej choince. Wiele zależy od Waszej pomysłowości i wrażliwości, a także otwartości tych, których filmujecie.

– to samo dotyczy instytucji.  Pokażcie je inaczej niż zawsze. Panie urzędniczki, mówiące życzenia zza biurka – to nie jest to, o co chodzi. Święta mają kojarzyć się z ciepłem, rodziną, bliskimi. Dobre życzenia powinny więc albo wzruszać, albo bawić. Poniżej kilka przykładów – najlepszych z wielu świątecznych polskich video, które widziałam. Żaden z tych filmików nie jest idealny, często są zbyt długie  – najważniejsze jednak, że spełniają swoje zadanie. Przyciągają uwagę, zatrzymują w biegu. Te najlepsze raczej bawią. Nie udało mi się znaleźć dobrego video z życzeniami na Boże Narodzenia, który by naprawdę wzruszał – poza tegoroczną reklamą Allegro, ale to jednak nie życzenia. 😉

Oglądaj, patrz i inspiruj się!

Tak to zrobił Fiat Chrysler Automobiles:

A tak miasto Katowice:

 

Mamy też kilka świetnych polskich przykładów, które pokazują, że poczucie humoru i dobra zabawa nie naruszają „instytucjonalnej godności”.  Mistrzem w tej klasie była super poważna – na co dzień – instytucja, czyli Ambasada USA w Polsce za poprzedniego ambasadora, Stephena Mulla – ich filmiki rokrocznie podbijały internet:

 

Poza ambasadą w zabawnych filmikach z życzeniami celują – co zaskakujące – strażacy. Oraz Tatrzański Park Narodowy.  Wielkim przebojem sprzed kilku lat był filmik Szkoły Głównej Służby Pożarniczej od Kompanii K-11 – oglądając go nie można się nie śmiać. 😀

Nieźle poradzili sobie także strażacy z Reszla. 😉

 

Moim tegorocznym odkryciem jest natomiast Tatrzański Park Narodowy – nie spodziewałam się, że pracowników TPN zobaczę w takich rolach. Bawią, śmieszą, mają ogromny dystans do samych siebie – i w tym tkwi siła ich życzeń. 🙂

 

A na koniec życzenia od studentów PWST – jako przykład artystycznego podejścia do bożonarodzeniowego zadania. Ich życzenia są przede wszystkim niejednoznaczne.  Zmuszają do refleksji, szukania sensu, śledzenia fabuły. Jeśli obracasz się w środowisku artystycznym i szukasz pomysłu na życzenia – warto inspirować się krakowskim PWST:

 

Dobrych życzeń Wam życzę! 🙂 Dobrej zabawy.

A potem – świętujcie, kochani, jak najprzyjemniej!